Prasa

Polityka

Trzeba powiedzieć, że to spotkanie szczególne. Pisarz Andrzej Stasiuk, który z peregrynacji po południowej i wschodniej Europie uczynił metodę poznawczą, spotkał swego czasu ukraiński zespół Haydamaky z Kijowa, dość dobrze w Polsce znany, choćby ze wspólnych koncertów z Voo Voo. Ale – i to jest właśnie szczególne – spoiwem tego spotkania były… wiersze Adama Mickiewicza, głównie te pisane podczas pobytu poety na Krymie (choć nie tylko). Powstała płyta: świetnie przez Haydamaków skomponowana, zagrana i zaśpiewana, z wierszami Wieszcza tłumaczonymi na ukraiński (obok klasycznych przekładów Maksyma Rylskiego mamy też dwa nowe – autorstwa Jurija Andruchowycza i Serhija Żadana), no i z melorecytacjami Andrzeja Stasiuka, którego mocny, męski baryton odgrywa tu rolę niepoślednią.

Łatwo wychwycić przesłanie albumu, obecne już choćby w zestawie utworów, który zaczyna się od „Stepów akermańskich”, a kończy jednym z liryków lozańskich „Pytasz, za co Bóg…”. Mamy więc podróż od nostalgii po biograficzny rozrachunek albo (jak by chciał Jung) konfrontację z archetypem jaźni. Warto jednak zauważyć podstawowy kierunek tej podróży, od którego wszystko bierze początek: na wschód. Nic dziwnego, że Stasiuk dołączył do Haydamaków.

KUP ALBUM

Buy

Mickiewicz-Stasiuk-Haydamaky

Pomysł na Mickiewicza dojrzewał cały 2016 rok. Początkowo miała to być jedna kompozycja, „Stepy Akermańskie”. Haydamaky, zaintrygowani tym sonetem pojechali do Akermanu (dzisiejszy Białogród nad Dniestrem), zobaczyć miejsce, które opisywał Mickiewicz. Zespół szukał polskiego wykonawcy, by wspólnie zaśpiewać sonet, nie wiedział jednak, jaki rodzaj śpiewu powinien być zastosowany – rap, reggae, rock? Dlatego też zdecydował się zwrócić z zapytaniem do Andrzeja Stasiuka, który jako pisarz powinien najlepiej rozumieć materię słowa. Stasiuk nie doradził, ale podjął sam wyzwanie. Szybko okazało się, że wspólnie można nagrać nie tylko jeden utwór, ale i cały album. Prace rozpoczęły się wiosną 2017 roku, najpierw zdalnie – Andrzej Stasiuk nagrywał swój głos w gorlickich studiach nagrań. Później, z końcem czerwca nagrania stanęły, ponieważ Andrzej Stasiuk wybrał się, jak co roku, w samochodową podróż do Mongolii, skąd wrócił we wrześniu. W listopadzie muzycy spotkali się z pisarzem w Kijowie, gdzie w studio dokończyli rozpoczętą pracę nad albumem. Znalazły się na nim w większości sonety pochodzące ze zbioru „Sonety krymskie”, ale jest też Reduta Ordona, fragmenty z Dziadów czy Konrada Wallenroda oraz Liryki lozańskie. 

Dlaczego Mickiewicz?  „Dobre pomysły często rodzą się w dziwny, nieprzewidywalny sposób” – mówi Oleksandr Jarmoła, wokalista zespołu Haydamaky. „W stronę twórczości Adama Mickiewicza pchnęła nas rozmowa z przyjacielem zespołu, Waldkiem Suliszem, dyrektorem Europejskiego Festiwalu Smaku w Lublinie. Zaintrygowani sięgnęliśmy do ukraińskich tłumaczeń, starych, sprzed pół wieku. Nie znajdując w tym natchnienia sięgnęliśmy po oryginał i stało się. Język Mickiewicza od razu zaczął nam w głowach malować obrazy muzyczne. To było to!” – dodaje. „Trochę też dlatego żeby Mickiewicz nie zardzewiał, nie strupieszał. Najszybciej przecież umierają lektury obowiązkowe. A mam wrażenie, mickiewiczowski trzynastozgłoskowiec wciąż zachowuje swoją niebywałą siłę. Myślę, że gdyby Mickiewicz wygłaszał dzisiaj swoje improwizacje, to musiały by one brzmieć jak swoisty , słowiański rap.  Haydamaky cudnie to wszystko zorientalizowały, „poturczyły.” Bo przecież u Wieszcza nie tylko Litwa, Polska, ale i Akerman przecież i eskapada stambulska i na koniec, niczym domknięcie losu, ponura śmierć nad Bosforem” – mówi Andrzej Stasiuk. 

 „W Mickiewiczu widzimy szansę na zasypanie jednego z wielu rowów, jakie sami wykopaliśmy po obu stronach Bugu” – mówi Oleksandr Jarmoła. „Wiem, że deklaracje w stylu <> brzmi banalnie i jest już wykorzystywane do granic możliwości. Dlatego nie porywamy się na sprawienie jedną płytą pokoju na świecie i bratniej miłości. Po prostu chcemy pokazać, że za wschodnią granicą też są wrażliwi na poezję ludzie”.

Na płycie usłyszeć można nie tylko oryginalne utwory Mickiewicza, ale również jego ukraińskie tłumaczenia. Smaczku dodaje fakt, że dwóch topowych ukraińskich pisarzy, Jurij Andruchowycz i Serhij Żadan, podjęli się specjalnie na potrzeby albumu, przetłumaczenia niektórych sonetów na współczesny ukraiński. Ostatni taki przekład, do którego zresztą sięgnął zespół, pochodzi z lat 50-tych XX wieku.